Katoliczki – unikać jak diabeł wody święconej

Cykl: „Jakich kobiet unikać?” Katoliczki.

­

W poprzednich odcinkach cyklu, opisałem Panie uzależnione od papierosów KLIK oraz Panie cierpiące na coraz częstszą chorobę, otyłość KLIK. Dziś pragnę opisać Panie, dla których wiara religijna jest ważnym punktem życia.

Piekło na ziemi

Wchodząc w związek z katoliczką, masz sporą szansę na przeżycie piekła już na ziemi. Dlaczego?

­

1. Katolicy od niemowlęcia są „tresowani” (brzydkie słowo, ale prawdziwe – bardziej miłe i naukowe, ale rozmywające istotę problemu to „warunkowani”), by czuć się winnymi za śmierć Jezusa, oraz za grzech pierworodny. Pytanie dlaczego słowianin w 2016 roku ma się czuć winny za śmierć jakiegoś Żyda w Azji dwa tysiące lat temu, nie ma najmniejszego sensu.

­Powód nie jest istotny – ważne jest to, że uczucia i emocje wzbudzone przez tę historyjkę są realne, oraz w bardzo destrukcyjny sposób wpływają na życie okaleczonego nią człowieka. Bajka może być nierealna, ale skutki są bardzo realne. Bardziej szczegółowo mechanizm ten opisałem tu: KLIK, oraz bardzo dokładnie w moich książkach: „Stosunkowo dobry” i „Kobietopedia”.

Poczucie winy to nienawiść do siebie

Poczucie winy to nienawiść skierowana wobec siebie samego – uznanie się za złą, grzeszną, skalaną osobę. By te straszne, ciężkie uczucie w człowieku wzbudzić, księża bardzo ciężko pracują całymi latami od najwcześniejszych lat dziecka. To nie tylko wmawianie dzieciom podczas lekcji religii własnej grzeszności, ale przede wszystkim msze, gdzie klęka się i wyznaje swoje winy, oraz niegodność wobec Boga miłości, której konsekwencją są zakatowane zwłoki wiszące na krzyżu, narzędziu bestialskich tortur. Czyli są to afirmacje, zmieniające człowiekowi psychikę, warunkujące go w określony sposób – żeby się źle czuł. Powtarzaj dziecku że jest kochane, dodaj do tego ciepły głos i serdeczne spojrzenie – a będziesz miał przyjaciela na zawsze. Powtarzaj że jest złe – stworzysz wariata. To naprawdę jest takie proste.

­

Czyni się tak dlatego, by zatrutemu człowiekowi dać lekarstwo (np. spowiedź, po której ma się przez chwilę poczucie ulgi, albo rozmowę z księdzem). Ale nie takie które raz wyleczy – biznes by wtedy upadł. Lekarstwo trzeba przyjmować do końca życia, oraz zatruć własne potomstwo by też potrzebowało lekarstwa – jeśli nie oddasz umysłu swego młodego dziecka kapłanom, straszą Cię wiecznym piekłem i plotkami sąsiadów, więc oddajesz dla świętego spokoju. A oni robią to co od wieków, czyli wmawiają mu poczucie winy i strach przed diabłem – jest to tak skuteczne, że nawet już jako dorosły człowiek, naukowiec, będzie się bał odejść od swej wiary. Tak silny jest ten strach, który dziecku się „instaluje” w głowie. Tak ten genialny biznes działa – uszkadza człowiekowi wizję samego siebie, plugawi ją i zohydza. Tworzy się emocjonalny nawyk brzydzenia się samego siebie. Oczywiście nazywa się to miłością, pokojem, że tak chce Pan Bóg – no bo co mają mówić?

Katoliczka źle się czuje

Kobieta mająca od dziecka wmawiane poczucie winy, po prostu nienawidzi siebie. Nie oznacza to że będzie się ciąć żyletkami (chociaż się zdarza u bardziej wrażliwych dziewczyn), ale coś znacznie gorszego. Ona się po prostu źle czuje sama ze sobą – dlatego tak lubi wyjścia, randki, tańce, zakupy, fajne przedmioty. Odciągają ją one od myślenia o sobie – które związane jest z bardzo przykrymi emocjami.

­

W jakimś magazynie popularnonaukowym, czytałem o pewnym eksperymencie – trzymali grupę osób bez smartfonów bodajże pół godziny w zamkniętym pokoju, w którym leżał tylko paralizator. Część ludzi (nie pamiętam ile, strzelam – 30%) raziła się nim. Przeżywali takie katusze pod wpływem własnych myśli, że MUSIELI robić cokolwiek, byle uciec od WŁASNYCH myśli. I tacy ludzie uważają się za normalnych – ale wcale nimi nie są. Są wytworem, produktem cywilizacji, któremu zaszczepiono niechęć do samych siebie. Taki człowiek to idealny niewolnik, który poświęci swoje bezcenne życie dla zabawek i gadżetów albo wiary – i nigdy nie wyjrzy za zasłonę iluzji w której żyjemy.

Rozpacz tworzy tylko rozpacz

Gdy katoliczka pozna chłopaka, euforia zakochania niejako „przykrywa” te nieprzyjemne uczucia – ale zakochanie trwa maksymalnie do dwóch lat, i w końcu różowa mgiełka zostaje rozwiana przez realność… wtedy rozpadają się małżeństwa i związki. Chłop miał dać szczęście, a nadal boli w środku. Kobieta dochodzi do wniosku, że coś z chłopem nie tak – tymczasem została uszkodzona, okaleczona. Jest chora duchowo, ale rzadko która kobieta (czy mężczyzna) jest w stanie to zrozumieć. Problem nie tkwi w świecie, na zewnątrz – ale w zestawie naszych własnych wzorców emocjonalnych. Czyli zamiast zmieniać świat, trzeba zmieniać siebie – łatwiej jest zmienić świat, bo zmienianie siebie oznacza zetknięcie się z często strasznymi stanami swej psychiki.

­
Będąc z kobietą która źle się czuje sama ze sobą, będziesz obwiniany za te uczucia. Mało tego, ona będzie bardziej skłonna do kłótni, awantur – będzie po prostu nieszczęśliwa, a człowiek nieszczęśliwy bardzo chętnie rozlewa truciznę z siebie dookoła siebie. Dasz radę to znieść? Bo na genialnym forum braciasamcy.pl, sporo jest opowieści chłopaków, co niesieni falą entuzjazmu (i erekcji, nie ukrywajmy tego) myśleli że dadzą radę. Nie dali. Ty też nie dasz, ale może będziesz musiał – kredyt hipoteczny, presja rodziny, dzieci. Są łańcuchy których przepiłować się nie da.

­
2. Oprócz poczucia winy które się „umieszcza” w człowieku, są też inne „kwiatki”. Dlaczego Matka Boska jest święta? Nie tylko przez fakt urodzenia Jezusa, ale głównie przez to że nie współżyła seksualnie. Zapłodnił ją nie małżonek, a duch święty (niejeden listonosz czy hydraulik tu się teraz ironicznie uśmiechnie). I teraz zwróćmy na bardzo ważne słowo „czystość”. Matka Boska jest czysta – ponieważ nie uprawiała seksu. Czyli brak seksu to CZYSTOŚĆ, a kochanie się to BRUD – analogie są oczywiste.

­

Wchodzi to tak głęboko w podświadomość kobiety, że im mocniejsze ma poczucie winy za swoje grzechy, tym większa potrzeba zrównoważenia – więc rezygnuje z seksu, by uświęcić swoje życie. Nawet nie musi sama rezygnować – zaczyna się go bać, brzydzić – jest to reakcja emocjonalna, nad którą nie ma żadnej kontroli. Nikt nie zliczy, ile w ten sposób zostało rozbitych i zniszczonych rodzin, gdy kobieta chciała „dobrze”, czyli pójść do nieba i zmusiła zdrowego, pragnącego bliskości męża do celibatu zarzucając mu zwierzęcą chuć, egoizm, nawet opętanie diabelskie. Sfrustrowany mąż stawał się niemiły, zgorzkniały, dziecko dostawało tym emocjonalnym rykoszetem – no ale małżonka w swoim dążeniu do świętości na takie rzeczy nie zwraca uwagi. Czyli szykuj się na celibat Przyjacielu, bardzo bolesny, albo zdradę – równie bolesną i niebezpieczną w skutkach. Pan Bóg dał Ci chęć do figli, a rozmodlona małżonka w imię rzekomo Boże jej zakaże. Czy jest większe piekło?

3. Obłuda i hipokryzja. I śmieszne, i straszne zarazem. Od kobiet autentycznie zaangażowanych w katolicyzm, znacznie niebezpieczniejsze są Panie, które nie za bardzo wierzą – ale udają zaangażowanie w katolicyzm. To ich społeczna maska, za którą ukrywają normalne, ludzkie instynkty – które są nazwane grzechem przez korporację, która ma ponoć moc ich odpuszczania za pieniądze i nie tylko.

­

Co to oznacza w praktyce? Ano to, że dziewczyna ma ochotę na seks, ale boi się że przyszły mąż albo jego i jej rodzina uznają ją za grzeszną, nieczystą. Co wtedy robi? Odmawia mu seksu – ale ponieważ młodość ma swoje prawa, najczęściej realizuje tę potrzebę z kimś innym, grzesznym. Z kimś, kto sprawia wrażenie że bierze ją siłą. W takim układzie ona staje się niewinna w oczach Boga… jak bardzo trzeba być naiwnym, by wierzyć że istota kreująca wszechświaty nabierze się na tani kit, na który taki prostaczek jak ja się nabrać nie da?

Bóg tak chciał

To taka specyficzna gra, gdzie dziewczyna chce, ale udaje że nie chce – dlatego dobry, poczciwy chłop nie dostanie, a tzw. zły chłopak dostanie. Często po takim seksie dziewczyna płacze… czasem jest to prawdziwa emocja, czasem udawana. A że prezerwatywa to grzech… więc najczęściej poczciwina wychowuje dziecko hulaki. Panie najczęściej nie mają z tym problemu, po prostu tłumaczą sobie, że Bóg tak chciał. I po sprawie.

­

Faceci „zawodowo” zajmujący się przytulaniem cudzych małżonek (mniejszy strach przed ich zaangażowaniem i koniecznością wychowywania ewentualnych dzieci), doskonale wiedzą że największe cyrki odstawiają katoliczki. Znałem sporo takich osób, i myślałem że wciskają mi kit… ale sam spróbowałem (wstydzę się tego), no i okazało się że właśnie tak się dzieje. A więc gumek najczęściej nie chcą, bo grzech – to mi się podobało. Po seksie były próby nawracania, albo mówienia że mąż nie kocha i pójdzie do piekła – przypominam że to piekło w wierzeniach katolików to miejsce, gdzie cierpi się niewyobrażalne męczarnie CAŁE WIEKI. Wyliczenie wszystkich idiotyzmów i mówiąc wprost – podłości, które zauważyłem u Pań pobożnych, przerasta chyba moje możliwości literackie. Zawsze byłem trochę naiwniakiem, więc nie sądziłem że kobiety mogą być tak nieprawdopodobnie zakłamane. No ale są. Stwierdzenie tego faktu automatycznie umieszcza mnie w szufladce płytkiego, pustego, niedojrzałego emocjonalnie, co poznał tylko złe kobiety – a dobrych nie pozna, bo te dobre brzydzą się takich frajerów jak ja i wyczuwają ich na odległość.

 

 

 

 

KLIK – „Kobietopedia” i „Stosunkowo dobry” w wersji papierowej (edycja elegancka dla zamożnych, edycja mniej elitarna dla mniej zamożnych) już do kupienia.

http://newsy.braciasamcy.pl/   nowy portal dla nas.

www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!

——————–

Setki moich felietonów KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek „Kobietopedia” KLIK, Stosunkowo dobry”, oraz „Wyprawa po samcze runo” w E wersji, KLIK.  Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl

40 thoughts on “Katoliczki – unikać jak diabeł wody święconej

  1. Kim jest Twój Bóg. ? W istocie KK a przynajmniej niektórzy jego kapłani do tego właśnie zachęcają. Nie do wyobraźni. Do szukania. Do brania odpowiedzialności w tej indywidualnej dla każdego kwestii.

  2. Fakt większość żyje w tym systemie bo się boi, ma ostre leki przed tym co powie rodzina i ludzie. Ale raczej nie mają leków przed piekłem i szatanem bo sami w to nie wierzą.

    Katoliczki nie są złe pod warunkiem, że w domu rodzice nauczyli je miłości, szczerości i dbania o drugą osobę .

    I ten sam mechanizm działa w przypadku wierzących jak i niewierzących. Podstawa to Rodzina. Miłość dwóch osób jest w stanie pokonać naprawdę wielkie przeszkody i nie ma że boli.

    1. Utrzymywałem dość dobre stosunki z Panem. Prosiłem Go o różne rzeczy, mówiłem z Nim, śpiewałem Mu chwałę, dziękowałem… Kłopot w tym, że zawsze miałem wrażenie, że On chciał, bym Mu spojrzał w oczy…, czego nie robiłem. […] Wreszcie któregoś dnia zdobyłem się na odwagę i spojrzałem. W Jego oczach nie było ani wyrzutu, ani wymagań. Jego oczy mówiły jedynie:

      „Kocham cię!”

      Antoś de Mello ‚Śpiew ptaka’

      1. … na skróty z pomocą wiki ( Antosia zawsze warto przytaczać, przypominać, …)

        Częstym tematem pism Anthony’ego de Mello jest również fałszywie pojmowana religijność, stojąca na przeszkodzie osiągnięciu autentycznej świętości. Problem ten zarysować można w niewielkim schemacie zestawionych ze sobą przeciwieństw[16], które (co ważne) przez ludzi bywają często mylone:

        Kościół − sekta
        religia − pseudoreligia
        teologia − ideologia
        Zdaniem jezuity wyjątkowo niebezpieczna okazuje się być właśnie ideologia, która przez samych ideologów uważana bywa za akt żarliwej religijności. Jej ofiarą był choćby Jezus Chrystus[17]. Tymczasem okazuje się ona przeciwieństwem, czy wręcz wrogiem religii, cechuje ją bowiem ciasnota umysłowa, agresja i wrogość; choć opiera się na dogmacie i Piśmie Świętym, jej źródłem jest Antychryst[17], a duchem − nie Duch Boży, ale przeciwstawiający się Jemu, brutalny i zachłanny „duch ludzki”[17]. „W związku z tym teolog jest synem nawróconym, powracającym do Ojca, ideolog − synem marnotrawnym”[18]. Mało tego: ideologów przepełnia tak zwany „grzech faryzejski”, ponieważ ich podstawową cechą jest przeświadczenie o bezsprzecznej słuszności własnych przekonań, przyjęcie postawy ludzi oświeconych, mogących decydować o kształcie racji, odrzucenie czy wręcz tępienie prawdy nie zgadzającej się z ich osobistymi sądami. W tej optyce, religia traktowana jest jako zbiór zasad, mających jedynie utwierdzić ideologa we wszystkich jego dotychczasowych przekonaniach[19]. Na tym tle rodzą się fałszywe zapatrywania, nienawiść i wojny na tle religijnym i światopoglądowym itd. „To mi przypomina pewną dziewczynkę, którą zapytano, kto to są poganie. Odpowiedziała: Poganie to ludzie, którzy nie kłócą się z przyczyn religijnych”[20].

        Tymczasem prawdziwie pojęta religijność stanowi o czymś dokładnie przeciwnym − nakłania człowieka do poszukiwania prawdy i samowiedzy, uczy pokory i wyznania własnej „ślepoty”. Ideologia zakłada, że posiadła na własność uniwersalną prawdę. Religia natomiast − że Bóg jest źródłem prawdy, do której należy dążyć[17]. W tym kontekście odczytywać można słowa Jezusa: „Przyszedłem na ten świat, aby spełnić sąd, aby ci, którzy są ślepi, przejrzeli, a ci, którzy widzą, aby się stali ślepymi” [J 9, 39][21].

        Z drugiej strony, nie należy zbyt ortodoksyjnie podchodzić do prawd głoszonych przez wszystkie święte księgi, ponieważ taka postawa nie tylko przeszkadza samodzielnemu myśleniu i duchowemu rozwojowi, ale również częstokroć prowadzi do agresji. W filozofii nowożytnej sytuację tę przedstawił wcześniej Immanuel Kant na podstawie biblijnej Księgi Hioba. Zdaniem niemieckiego filozofa, niezasłużenie cierpiący Hiob wątpił, lecz było to zwątpienie szczere w oczach Boga, dlatego został nagrodzony. Poniżeni zaś zostali przyjaciele Hioba, ponieważ pomimo ich niewzruszonej wiary i pewności, nie mieli szczerości w stosunku do Boga, ich wiara nie pochodziła z serca, lecz z braku samodzielnego przeżywania jej prawd[22]. O krok dalej idzie de Mello w swoim dialogu z Buddą.

        A: Sprawy, o których nauczałeś, panie, nie znajdują się w Świętych Pismach.
        B: W takim razie, ty je tam umieść.
        A: Czy pozwolisz zauważyć, panie, że pewne sprawy, których obecnie nauczasz, są wręcz sprzeczne ze Świętymi Pismami?
        B: W takim razie popraw pisma[23].

        Anthony de Mello sugeruje ponadto, że konflikt między ludźmi ortodoksyjnie przywiązanymi do treści Pisma Świętego a ludźmi „poprawiającymi pisma” na drodze swojego duchowego rozwoju przypomina niegdysiejszy konflikt między uczonymi w Prawie faryzeuszami a Chrystusem, który min. uzdrawiał w szabat, choć Prawo tego zabraniało[23].

        Pomimo iż nauka duchowa Anthony’ego de Mello już w założeniu stanowi remedium na nieszczęście, hinduski jezuita sam w pewnym momencie mówi o tajemnicy cierpienia. Jak się okazuje, ograniczenie to wynika nie tyle z samej nauki, co po prostu z niedoskonałych zdolności poznawczych człowieka zestawionych z różnorodnością świata oraz boską tajemnicą życia[24]. Prawda o zaprogramowaniu naszej świadomości nie obejmuje ani nie wyjaśnia obecnego w świecie zła wynikającego z cierpienia fizycznego, wojny, głodu czy zniszczenia. Mentalne uwolnienie się od własnego ja nie przynosi bowiem leku na te obszary ludzkiego doświadczenia, chociaż i w tym przypadku należy pamiętać o „przebudzeniu”. De Mello wskazuje na wiele przyczyn cierpienia, ale w gruncie rzeczy nie stara się zgłębić do końca jego tajemnicy. Mało tego, próby takiego zgłębiania jawią mu się jako absurd.


        Nie istnieje wyjaśnienie wszelkiego cierpienia, zła, męczarni, zniszczenia i głodu na świecie. Nigdy tego nie wyjaśnisz. Możesz bawić się swymi wyjaśnieniami, religijnymi czy też innymi − ale nie wyjaśnisz tego nigdy. Bo życie jest tajemnicą, co oznacza, że twój myślący umysł nie jest tego w stanie rozwikłać. Dlatego właśnie masz się przebudzić i wtedy dopiero pojmiesz, że nie w świecie ukryte są problemy, ale że

        TY SAM JESTEŚ problemem.


        — Anthony de Mello, Przebudzenie

  3. Witam, panie Marek zerknij na ten syf swym okiem.. nasunął mnie się taki temat, że hahah napisałbyś cos po swojemu np na tematy ktore porusza swymi wypocinami jakisś tuman tu http://volantification.pl/2016/03/16/czy-mezczyzni-naprawde-nie-lubia-zwiazkow i np zrobil felietonik co myśla suki po 30 roku pierdzenia w stringi. Co ten walach wypisuje powoduje tylko szybsze wypróżnienia. Pozdrawiam….nie nie, ksiązki jeszcze nie kupiłem, ale ale…

    1. Przecież kobiety to kurwy, tam myślenia nie ma, tam jest tylko pozorowanie myślenia by uargumentować kurestwo innymi słowami niż negatywne

      1. Kazda samiczka w ramach infragromady sskaow lozyskowych popuszcza szpary wg pewnych schematow. Pani jelen czy pani hipopotam to tez kurewki. tak to działa. tyle, ze mamy nam o tym nie mowia i potem jest ambaras. wyluzuj. no chyba, ze płacisz alimenty (znalem gościa co twierdzil, ze placi ELEMENTY). tak czy owak islam sprząta Jewrope i ten chory emencypacyjny experyment dobiegnie końca. spokoluz.

        1. Jak sobie wyobrażasz że matka powie że sama jest kurwą i kobiety są kurwami? Nie powie tego, bo przynajmniej w swoich oczach chce być uważana za świętą mateczkę i taki obraz wpaja synowi krzywdząc go tym samym. Dając mu matrix jako schemat wychowania. Nikt by matek nie szanował gdyby wiedziano jak się zachowywały i jak hapały dzidę przypadkowym bolcom spod bloku.

          1. V. tu jest zajebista dualność. kilkakrotnie(!) w zyciu dziewczyny mowily mi – po tym jak opadly zaluzje i okazało się, ze jestem kumaty tylko strugam debila a jak zamocze wychodzi szydlo z worka – mowily wiec otwartym tekstem, ze matka uczyla ja, ze „cipka się nie zmydli” dosłownie w te słowa. no bo się przecież nie zmydli tylko wymieni tkanki i dajej można jechać radośnie z koksem. popuścisz szparki = awansujesz. ale synowi, czyli bratu corki już tego tak nie mowia. to jest z zycia wzięte. pozakorowy spisek samiczek HSS (choć slowo spisek jest w polskim głupie, to raczej zmówek bo raczej się nie spisuje tego tylko omawia, ze np. odjebiemy Leppera, no dobra ew. się nagrywa z przyczajki czyli nagrywek aby mieć możliwość naciskow .-) slowo konspiracja jest lepsze.
            Marek napisał kiedyś, ze inteligentni nie zaliczają a ja twierdze, ze tak ale uzyl bym słowa przebiegli no tyle, ze potem to się nudzi…. poziom naszego gatunku to jaskinia. powaga. taki przykład: cycki. cycki to dupa przeniesiona na klate. tzw. fenomen dwustronnej samiczki wystepujacy tylko u człowiekowatych i niektórych innych naczelnych. te same matematyczne zagadnienia. wystarczy zalozyc biustonosz na pupe i zrobić fote z bliska. na focie widać „cycki” tak samo z majtami na cycach + odpoiwednie kadrowanie – dupa .-))). Bonobo tez tak ma (ten gatunek to w ogole temat na oddzielny felietono-komentarz choć Marek kiedyś wysmial komentarz na ten temat niestety – nieładnie Marku). ja np. wiem, ze cycki do dupa na klacie a i tak je praktycznie codziennie molestuje bo to jest fajny atawizm-instynkt i nigdy się nie znudzi! ale kolesi co macają silikony to już jakos tak niezbyt poważam. macanie materialu budowlanego jakos kojazy mi się z koniem lub bykiem co dupczy kukle i ejakuluje do termosu. z drugiej strony w sumie nie ma się co dziwic kobietom. debil z BMW leci na plastik i sieje ekwiwalentem uniwersalnym PLN wiec po chuj się starac. zrobić implanty i mieć wille z basenem (uwaga: sam posiadam 2 sztuki jednosladow tej marki wiec nie obrazam za sama marke ale jakos się tak utarlo, ze auto BMW = debil). dlatego Panowie tak cenne sa unikalne Panie, które zamiast oglądania „wiadomości” czyli propagandy potrenują tantre albo po prostu zrobia loda wśród wydm, radosnego loda zza okularow sekretareczkii schrupią tak cenne mikroelementy. mysle, ze mlodsza czesc czytelnikow Marka ma ogromne szanse na spełnione zycie czego z całego serca zycze! gorzej z tymi w wieku przedemerytalnym. raczej nie powinni tu bywac bo może się skonczyc samobójstwem. marek powiniem mieć ostrzeżenie jak na szlugach. DOZWOLONE DO LAT 33

          2. Akurat ja sobie zdałem sprawe w wieku 28 lat czytajac i obserwując że z kobietami mnie nic dobrego nie czeka mając takie geny jakie mam. dO Dzis prawiczek. Moglbym nadrobic kasą, ale tu też geny nie dały tyle pomyslowości bym kokosy zarabiał i wykupił sobie dupocycki jak to zwiesz czy tam zwierz. Taka marna egzystencja poglębiajac wiedze dla samego siebie z doskoku pijąc wódeczke

    1. muisz isc na odwyk z Markoholizmu .-) Marek wszedł teraz w nisze. kolejne artykuly będą o Bulemiczkach, Alkoholiczkach, Sajkofreniczkach i wszelkich innych Iczkach.

  4. Panowie…
    Są jestem praktykującym katolikiem ale wiem, ze seks jest potrzebny. W samym ST o seksie jest wspominane ponad 600 razy!. Trzeba dobrze zrozumieć Biblie i sie nią kierować! Zauważcie, ze Jezus potepil tylko kurwy i pokazał, ze związek to cos pięknego. Tyle. Nie ma nic wiecej. Niestety KoscioL Katolicki przez wieki zmienił wszystko włącznie z biblia i wmawia ludziom ciemnotę. Ja kieruje sie biblia ale gdy mam potrzebę to musze kogoś wyruchac i spuscic z krzyża. Taka jest nasza natura-skoro Bóg nas stworzył to znaczy ze dal nam te potrzeby. Owszem nie możemy z siebie robic zwierząt i to jest główny problem w dzisiejszym świecie. Wszystko jest dla człowieka ale z umiarem.

  5. To co jest tu opisywane niewiele ma z katolicyzmem wspólnego. A i wiele prawd jest przekłamanych np. Maryja była czysta nie dlatego, że nie uprawiała seksu ale dlatego, że była wolna od grzechu pierworodnego – polecam poczytać na czym właściwie polega grzech pierworodny (słowo klucz: pożądliwość). Katolicy są wręcz zachęcani przez Kościół do seksu (małżeństwo jest jednym z świętych sakramentów) ale chodzi tu o seks oparty na miłości, oddawaniu siebie partnerowi a nie zaspokajaniu tylko swoich potrzeb. To tylko kilka przykładów, które obrazują jak bardzo wypaczony obraz katolicyzmu ma autor i niestety wiele innych ludzi włączając w to także osoby uważające się za katolików.

    1. Może zamiast gaworzyć i manipulować opiszesz precyzyjnie cały zbrodniczy absurd kultu niepokalanego poczęcia ?

      Ach, jednak nie… to pozwól, że cię wyręczę….

      Całe to zbrodnicze w konsekwencjach dla ludzkości szaleństwo ma kilka poziomów.

      Po pierwsze Marię potraktowano jako inkubator, sprowadzono do roli macicy, macicy wyjątkowej bo „niepokalanie poczętej”. Tu mamy pierwsze „niepokalane poczęcie” – Maria zrodzona przez niepłodną staruszkę, z sugestią, że maczał w tym swoje brudne paluchy demon „jahwe”. Inkubator „boga” w pojęciu żydowskich troglodytów powinien być „czysty”.
      Po drugie Maria – „czysty inkubator” – została zapłodniona nie w sposób „nieczysty” – czytaj ludzki, naturalny, a w sposób „czysty” przez „ducha świętego”. Nie wiadomo czy sam demon „jahwe” zmoczył łaskawie swoją lepką kitkę czy może jakiś „anioł”, bo powiadają że jakiś w owym czasie się tam kręcił…
      Po trzecie – w ten sposób wywyższono jedną osobę, która sama się nie wywyższała, odseparowano ją od reszty gatunku ludzkiego. Stworzono fikcyjny „dowód” na boskość Jezusa.
      Po czwarte – w powyżej opisany sposób całą resztę gatunku wrobiono w „pokalane poczęcie”.
      Śmiem twierdzić, że dokonano tym samym największej zbrodni na gatunku ludzkim….

        1. To musiało się nawarstwiać przez pokolenia, także w Europie, nie znano prawdziwych przyczyn chorób wenerycznych. Konkwista przyniosła Europie katastrofalne epidemie o podłożu wenerycznym.
          Od starożytności ludy semickie izolowały kobiety po połogu traktując je jako nieczyste.
          W nauce panowała teoria samorództwa i kary bożej…
          A kk ma swoją drogą drogę krzyżową z tym wstrętnym samcem świętym Józefem, który tyle razy kalał niepokalana dziewicę, płodząc Jezusowi braci i siostry….

        2. Istotą tej piekielnej manipulacji jest stworzenie krańcowo destrukcyjnego archetypu kojarzącego „świętą rodzinę” z aseksualnością. Przez stulecia kk wykreował nienawistną wrogość do aspektu seksualnego, dokładnie tak samo jak wszystkie inne wielkie religie będące w istocie fundamentem systemu niewolniczego.
          To szaleństwo zaowocowało choćby w XX wieku setkami tysięcy „żon Chrystusa”, ślubami dożywotniego zachowania „czystości”. Czyli to co daje nowe życie dla kk jest nieczyste i złe !
          Żaden inny gatunek żywych istot na tej planecie nie został w ten sposób okaleczony !
          Jeszcze całkiem niedawno podczas lekcji religii w przykościelnych salkach katechetycznych całe pokolenia nieuświadomionych seksualnie dzieci były molestowane o złożenie dożywotnego ślubu czystości ! Czy zdajecie sobie sprawę z potworności tych sytuacji ?! Nieuświadomione dziecko jest przymuszanie do dożywotniego „ślubu czystości” nic nie wiedząc o co chodzi w temacie !
          Dzieci nie kojarzyły że przez to nie będą w przyszłości małżonkami i rodzicami, nie kojarzyły w żaden sposób kwestii miłości, bycia kochankiem, kochanką, itp. Zaszczepiono im tylko to, że „czystość” oznacza coś dobrego i właściwego co cieszy Boga…

    2. Dogmaty katolickie nie są wykładnią, nei są uznawane przez cały świat chrzescijański. Polecam zbadać bardziej biblijne i realne nauki chrześcijan biblijnych (często szufladkowani jako protestanci) np Co każdy katolik musi usłyszeć o Ewangelii Jezusa Chrystusa na zwiedzenie com.

  6. Przede wszystkim bardzo rzadko deklarowany czy nawet praktykowany katolicyzm idzie w parze z prawdziwą wiarą czy miłością bliźniego, niestety jeśli chodzi o podejście do życia i innych ludzi zdecydowanej większości znanych mi katolików różni od ateistów tylko to, że w święta i niedzielę zaglądają do kościoła. Poza tym to tacy sami egoiści i hipokryci jak reszta :) No może zaryzykowałbym teorię, że osoby pochodzące z „tradycyjnych” katolickich rodzin bywają nawet bardziej bezwzględne przy ocenianiu innych, może wynika to z wyuczonej większej skłonności do potępiania i nietolerancji niż powszechna. I z jednym się z Markiem nie zgodzę – nie zauważyłem, żeby znajomi „prawdziwi” katolicy mieli jakieś problemy z akceptowaniem swojej ciemnej strony – chętnie potępiają innych, siebie zawsze potrafią usprawiedliwić okolicznościami. Nie mam nic do osób prawdziwie wierzących i starających się tę wiarę wcielać w życie, w końcu to wolny kraj i nikt nikogo nie zmusza do wiązania się z taką osobą, ale tacy ludzie to naprawdę nikły procent ogółu „wierzących”.

    1. samo pojecie bycia wierzącym jest już zmemetyzowane. co to znaczy wierzyc? domyslac się, zakladac, ze, przypuszczać, nie być pewnym…
      jeśli jakiś obrazek narysowany przez nacpanego pejotlem zydka osiąga cene 1.000.000 XXX to każdy pyta kto jest/byl autorem. jak można przypuszczać, ze kwadrylion galaktyk lacznie z nasza – lekko zapyziala – nie ma autora. ta pseudomodlitwa „wierze w boga ojca… bla bla bla” to kolejne pranie mózgu. powinna brzmieć: WIEM, ZE JEST BOG, JEST WE MNIE A NIE W JAKIMS OKRAGLYM ANDRUCIE (HOSTYJA BAHARANKOWA .-) no ale widomo, ze chodzi tu o władze, sex i kase.
      dla rozweselenia podam artykul jaki dziś znalazłem na der Spiegel:
      http://www.spiegel.de/panorama/justiz/gericht-in-england-hausfrau-bekommt-ehevermoegen-a-1082359.html
      ex zona podczas rozwodu dostala 90% majątku. uzasadnienie: były maz jest wysoko wykwalifikowany i da sobie rade a ona nie. w ramach logiki klasycznej znaczy to, ze tępak czesze siano bo jest tepy. mam wargi sromowe i male platy czolowe wiec kradne .-)
      Bracia, zacznijmy uczeszczac na arabski jeśli chcemy jakos się ustawić. serio.

  7. Dla naszych polskich katolickich rodzin bierzmy przykład ze świntej rodziny: zero seksu, facet cicho zapierdala (w sumie to nie na swoje nawet), gęba na kłódkę, dziecko najważniejsze, pani świątobliwa, niedotykalna… jak miło jak miło.

  8. Moje doświadczenie wiele z tego potwierdza – m.in. wzbudzanie w sobie poczucia winy, które potem taka katoliczka przenosi na mężczyznę. Przy czym moja miała ochotę na seks i nie był on taki zły na początku, jednak miałem wrażenie, że czym lepiej było jej w trakcie tym bardziej źle się potem czuła. I te ciągłe podchody, tak jakby dusiła w sobie całe pożądanie, aż musiała się temu poddać. Do tego taka kobieta żyje w iluzji świata i siebie, którą sobie sama wytworzyła, a wiele udaje perfekcjonistki.
    Ostrzegam – na początku może to być fajne, bo momentami taka kobieta jest gorąca i napalona ponad miarę, a jeśli dobrze udaje, to wydaje się wam, że to anioł w życiu, a demon w łóżku.

    Ale to tylko jeśli jesteście gotowi wytrzymać zrzucane na was poczucie winy, grę pozorów i jej wahania nastroju. Widać to najczęściej dopiero gdy zaczniecie żyć razem.

    Ps. Tom Hardy napisał jeszcze coś. Wykorzystywanie religii do swoich celów. W końcu ona jest perfekcyjną, prawie świętą, więc wina będzie leżeć zawsze w Tobie. Otoczenie też tak to odbiera, bo ona w końcu regularnie chodzi do kościoła itd.

    1. To sie nazywa schizofrenia – rozdwojenie jazni. Kobiety praktycznie sie z tym rodzą, bo z jednej strony są zwierzętami, a z drugiej każe sie im byc „dorbymi cnotkami, które nie są zakłamane”. I tak tworzy sie to zakłamanie, takze przez nadmierne skupinie na wlasnych potrzebach. Chca wyjsc na cnotki, wiec udają. Całe zycie aktorstwo przed rodzinką, przez znajomymi, przez mężem, a prawdziwa z kim? Oczywiscie z „BEDBOJEM” ktoremu bierze do buzi 10 razy na dzien BO ON CHCIAŁ. Ona nie.

      1. Jak to jest ze tylko kobieta potrafi plakac z tego powodu ze nie pozwolono jej byc np szmata, bo tak lubi seks, a nikt jej nie pozwala. Ucisnione

  9. nasunęło mi się pytanie

    dlaczego podczas drogi krzyżowej to kobieta odważnie podbiegła do Jezusa by obmyć mu twarz i podać przysłowiową kroplę wody ?

    ( ile znaczy jedna kropla wody dla maltretowanego , umierającego człowieka ? )

    pytam jako człowiek , jako dziecko wychowane w wierze katolickiej ,choć nie po drodze mi do kościoła, Bóg ( cwaniaczek ) z nieziemską cierpliwością odnajduje mnie gdzie indziej…

  10. Moja matka jest „zagorzałą” wierzącą i jest niesamowicie fałszywa. A do 35 roku życia była zwykłą tępą cipką jakich dzisiaj pełno na dyskotekach którą obchodziła tylko zabawa. „mówiąc wprost – podłości, które zauważyłem u Pań pobożnych, przerasta chyba moje możliwości literackie. Zawsze byłem trochę naiwniakiem, więc nie sądziłem że kobiety mogą być tak nieprawdopodobnie zakłamane” przypomniałem se o niej jak przeczytałem ten fragment. :)

    1. Oj jak mozesz na matke mowic, ze była tępą cipką nastawioną na zabawe na dyskotekach? TO NIEPRAWDA! Nie ma takich kobiet! hehehehe

  11. musimy bracia ustalić jakas jednostke dla wybudzonego faceta. Napiecie mierzymy w Voltach, ciśnienie w Pascalach itp. Zlo absolutne mierzone jest aktualnie w Hitlerach (czasem w Kadafich ale ogolnie w Adolfach). taki, np. Kaczynski miota się miedzy nanohitlerami w Naszym Dzienniku a 0,9 kH w Niusłiku. w sumie nasuwają się Kotony .-)) ale z drugiej strony taki Plucinski mialby dwucyfrowa liczbe Kotonow jakos mi to nie pasuje mentalnie. wiec może jednak tak patriotycznie w Plucinskich? cos tam było o 3.000 sarenek u aktora. ja w takim razie mialbym cos blisko 30 miliplucinskich (mP) ale to się kiepsko przelicza 100=30. Iglesjasy pomijam bo jak widomo nie będzie Hiszpan plul nam w twarz. szkoda, ze ten Plucinski nie stuknal równo jednej kilokobiety (kK). byłoby latwiej rachować. w tak idealnym swiecie 100 mP dawaloby oświecenie, intercyzę, garisowy sex (nawet z lekka doplata w postaci wina). mikre 100 miliplucinskich a jaka swiatlosc bracia!

  12. Panowie w 21 wieku pozostaja kobiety : feministki z pakietem multi kulti, wyzwolone, tolerancyjne, wykorzystujace swe atuty na maksa by wydoic jeleni jak sie tylko da ;P
    Wybrzydzajcie dalej !!! Powodzenia

  13. Marku,
    dlaczego wstydzisz się tego, ze robiles to z katoliczkami (zaimplementowano Ci to poczucie, ze tylko po hokus-pokus poniżej trupa na krzyzu?).
    mam przed oczmi obraz jak zloty krazek dotyka moich genitali a krzyżyk rytmicznie wahadluje na szyji (szuji?).
    tu drobna dygresja: zauwazylem, ze mężatki zdejmują czasem obraczke ale tak dyskretnie. to chyba taki rytual jest (zdjelam wiec mogę lizac i lykac).
    coz. strategia KRK jest genialna. poczucie winy twozy zombiasa, można wmowic frajerom, ze jest się winnym cos bankowi (interfejs neurolingwistyczny) a przecież oni robia ta kase z powietrza po czym ja sprzedają (kwota kredytu) i wypozyczaja (odsetki). nieistniejące auto w kredycie i lizingu zarazem. sa zajebisci, serio!
    a temat odwyku dopaminowego i endogennoopiatowego miałem z moja ex zona. jak już przestałem dzialac jako inhibitor zwrotnego wychwytu serotoniny poszla się ruchac z karko-wasaczem. ale to jest wszystko zajebiscie proste .-))
    Marek! Marek!!

  14. Poznaliśmy się jako praktykujący katolicy z żoną, potem ja przejrzałem na oczy czym jest religia i KK, nie jestem katolikiem, rozpoczęły się jazdy, i oczywiście upatrywanie w tym przyczyny wszystkich problemów, bo się przecież pogubiłem i odwróciłem od Pana Jezusa. O seksie nawet nie wspominam, bo to masakra jakaś jest 😉 jako praktyk życia z katoliczką nie ze wszystkim się tu zgadzam, ale rozumiem, generalizacja. Dzięki, potwierdzam – unikać :)

Dodaj komentarz