Jak zatrzymać rzucającą nas kobietę?

Układ nagrody i kary, czyli przyjemnych i nieprzyjemnych emocji kierujących naszym zachowaniem za pomocą kija i marchewki, jest jak wahadło – automatycznie dąży do stanu równowagi.

Z nieba do piekła na strzykawce

Przesuniesz je w stronę bólu, np. w postaci stresu związanego z wizytą u dentysty – by po kanałówce powróciło, zabierając Cię w krainę cudownego poczucia lekkości. Narkoman popycha je w stronę przyjemności, a gdy nie będzie miał na narkotyki, wahadło z potężną mocą wkroczy głęboko w obszar koszmaru.

­
Dlatego ludzie lubią wysiłek, ruch. Im więcej wysiłku, poczucia dyskomfortu z nim związanego, tym większa później przyjemność, przechodząca czasami w euforię, jeśli wysiłek był nieludzki bądź długotrwały. Ma to nawet swoją nazwę „euforia biegacza” – jak wiemy pojawia się po dłuższym czasie, gdy na koncie „dyskomfortu”, odłożymy okrągłą sumkę. To jak sprężyna – im mocniej ją ściśniemy, tym potężniej wraca do równowagi.

Bez siłki gwiazdorzy

Dlaczego ludzie katują się na siłowni? Na pewno by upiększyć ciało, zwiększyć jego sprawność, ale także po to, by doświadczyć dużego poczucia przyjemności po treningu. Kiedyś na siłowni znajomy mi powiedział, że przed pracą musi dać sobie wycisk – przez co cały dzień jest wyciszony i na luzie. Bez tego – gwiazdorzy i cierpi. Nauczył się że jak pchnąć wahadło w stronę bólu, przesunie się ono później w stronę miłych doznań; coś za coś, nic za darmo.

­
Sportowcy stresując się zawodami, miesiącami pchają wahadło w stronę nieprzyjemnego uczucia stresu – gdy wygrają, wahadło zabiera ich w krainę szaleństwa i uniesienia. Mistycy się biczują, głodzą i umartwiają, by po jakimś czasie doświadczyć wielkiej radości, której nadają znaczenie Boskiej interwencji. Ciekawe jest tylko to, że bez wysiłku cudowne uczucia nie przychodzą – więc nie jest to Bóg, a układ hormonalny człowieka.

Popchnij kobietę w dół

Dlatego gdy pytają mnie, jak zatrzymać gasnące zainteresowanie kobiety, odpowiadam prostacko – trzeba popchnąć wahadło jej emocji w stronę mrocznych terytoriów – wracając, da jej szczęście które z Tobą utożsami. Nikt nie rzuca osoby, która wzbudza pozytywne emocje, przyjemność. Oczywiście nie zdarzy się tak zawsze, ale jest to najrozsądniejsze wyjście z sytuacji, ponieważ wykorzystuje wiedzę o biologii kobiety – a nie banały z komedii romantycznych, gdzie można kobietę przekupić prezentami. Przekupić można, ale tylko na chwilę i zyskując jej pogardę – bo pokazuje Twoją desperację, a ta jest zawsze synonimem człowieka słabego, przegranego. Ten fakt potwierdza życie – przecież Panie lubią mężczyzn władczych, brutalnych w obronie swego zdania i terytorium, silnych, zamożnych.

­
A co robią zdesperowani spadającą temperaturą związku faceci? Pchają futrami, prezentami i kolczykami wahadło w stronę miłych przeżyć – dlatego gdy ono wraca, brutalnie wyrzuca ich ze związku.
Oto tajemnica sukcesu w związku. Nie ucz się z seriali, od mamusi, babci i koleżanek w pracy, bo oni nigdy Ci nie powiedzą prawdy. Ucz się od alkoholików, sadystów, celebrytów – narcyzów, psychopatów i socjopatów, bo słuchając Pań atrakcyjnych, dziwnym trafem tylko na takich trafiają.

 

www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!

——————–

Setki moich felietonów KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek „Stosunkowo dobry”, oraz „Wyprawa po samcze runo” w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl

14 thoughts on “Jak zatrzymać rzucającą nas kobietę?

      1. Józef Stalin w 1942 r. powiedział do pośrednika prezydenta Roosevelta – Averella Harimanna w Związku Sowieckim, że ,,Amerykanie są jak rosyjskie kobiety, im bardziej je bijesz tym bardziej cię kochają”. Zdanie odnosiło się do kwestii Lend Leasu amerykańskiej pomocy dla ZSRS. Sowieci za to że wiązali 3/4 sił III Rzeszy na swoim terenie (nie mieli wyjścia bo zostali zaatakowani) otrzymywali ogromne dostawy sprzętu.

  1. I w bieganiu i w biczowaniu odczuwamy ból, ale sądzę, że bieganie pod względem późniejszego otrzymania przyjemności jest korzystniejsze. W bieganiu doznajemy mikrouszkodzeń mięśni, a w biczowaniu są one większe, ale wydaje mi się, że organizm promowałby rozwój, a nie tylko niszczenie siebie.
    Chciałbym jak najmniejszą ilością bólu uzyskać jak najwięcej przyjemności (chciałbym uzyskać ją bez bólu, choć ktoś może powiedzieć, że może mnie to odciągnąć od innych działań), i odczuwać jak najmniej bólu, po samej przyjemności. Czyli używając sprężynkę chciałbym zmienić jej właściwości, tylko jak to zrobić, bo jedyny mechanizm jaki znam jeśli chodzi o moc doznań to tachyfilaksja (tylko po co mamy to zjawisko w organizmie); a on mi (chyba?) w tym nie pomaga. A jak się nie da zmienić właściwości sprężynki na naszą korzyść, to pozostaje tylko zmieniać źródła przyjemności. Proponowałeś też miłość do siebie i z tego można też odczuwać przyjemne uczucia, ale pewnie też osłabną.

    Fajowe zdjęcie, ona ma fioletowe oczy?

    1. Ten mechanizm jest – mówiąc prostacko – głupi. Jak wiesz, albo nie wiesz, latami chorowałem na IBS, co oznacza że miałem codziennie po kilkanaście, czasem kilkadziesiąt biegunek. Nadal to mam, ale dużo słabsze. Niektóre były bardzo bolesne – im bardziej mnie bolało, tym większa ulga po nich. Gdy czułem że pęknie coś we mnie i wyłem z bólu, ulga odczuwana po tym była nieludzka, gigantyczna. To było ciekawe – ulga i rozkosz była pochodzenia fizjologicznego, ale umysłowo wiedziałem że już po mnie, że po prostu biologicznie nie przetrwam – bez pracy, socjalu, pieniędzy, pomocy znajomych których nie miałem. Bardzo dziwne połączenie.

      Czyli rozkosz jest dwojakiego rodzaju – umysłowa, duchowa – oraz fizjologiczna. Ludzie biczujący się mieli rozkosz dwojaką – po pierwsze fizjologiczną, byli nagradzani za koniec katowania ciała. Po drugie, mieli też psychiczną – cały czas żyli w przekonaniu, że ciało jest grzeszne, złe, bo te przekonanie przejęli od religii – gdy spuścili sobie konkretny wpierdol, mieli satysfakcję z zemsty. Karali siebie za wymyślone przez jakiegoś cwaniaczka grzeszki.

      Zasada sprężyny to fizjologia – duchowo możesz czuć rozkosz, i naucza tego joga. Zaawansowany jogin, odczuwa stale błogość. Pozostaje pytanie, jak sobie radzi w trakcie zagrożenia, gdy zobaczy atakującego węża czy pająka – zwykły człowiek nawalony stresem i adrenaliną, odskoczy – a on?

      To bardzo zaawansowany temat. tak w skrócie pisząc, sądzę że jest to możliwe – myślę że można zamienić reakcję lękową, bardzo nieprzyjemną, na euforyczną ostrożność i czujność. Ale to temat na baaardzo długi tekst.

      Co do błogości, miłość do siebie tworzy stałe, ciche uczucie satysfakcji psychicznej. Nie mija ono nawet w trakcie bólu fizycznego.

    2. Nie, oczy ma niebieskie, choć na zdjęciach wyglądają na bardziej szare. Selfik wygląda na robiony telefonem, a telefony często łapią nieprawidłowy balans bieli i podbijają w kierunku czerwieni. Dlatego może to robić takie wrażenie.

  2. Nie ucz się z seriali, od mamusi, babci i koleżanek w pracy, bo oni nigdy Ci nie powiedzą prawdy. Ucz się od alkoholików, sadystów, celebrytów – narcyzów, psychopatów i socjopatów, bo słuchając Pań atrakcyjnych, dziwnym trafem tylko na takich trafiają.

    Zapisać na wieki wieków!

Dodaj komentarz