Type a keyword and hit enter to start searching. Press Esc to cancel.

Coaching Bój o godność

Coaching Bój o godność

Coaching bój o godnośćWielu porządnych, uczciwych ludzi, w zetknięciu z agresywnym „dresiarzem” doświadcza „paraliżu woli walki”. Objawia się to tym, że nie umieją uderzyć napastnika (pięścią w twarz) w obronie swego ciała, godności, albo żeby otoczenie nie zobaczywszy ich słabości, nie wybrało ich na osiedlową/szkolną ofiarę. W naturze słabość przyciąga drapieżniki – i dokładnie tak samo jest w środowisku ludzkim, a na pewno młodzieżowym i szkolnym.

Zetknięcie z przemocą (a na pewno z nożem czy szaleńcem), powinno kończyć się ucieczką. Jednak w wielu przypadkach, ucieczka zamiast nas obronić, skazuje nas na lata życia w męczarniach psychicznych i duchowych. W życiu istnieją sytuacje, gdy kilka ciosów pięścią w twarz nie tylko może nas uratować przed latami ataków otoczenia, ale wyraźnie podnieść nasz prestiż w grupie, podwyższyć samoocenę i wesprzeć naszą twórczość, a nawet polepszyć stan zdrowia. Często zdarza się nawet tak, że niedoszły agresor zostaje naszym przyjacielem – siłę szanują wszyscy.

Ktoś, kto raz uciekł przed starciem ze strachu, najczęściej zostaje osiedlową czy szkolną ofiarą szykan i prześladowań. Gdy grupa widzi że nie reagujesz na chamstwo uderzeniem, ludzie rozumieją że można bezkarnie Cię dręczyć, a Ty będziesz bał się im oddać. Wielu normalnych ludzi (np. ja) nie wykorzysta Twojej słabości, ale w każdej grupie znajdują się osoby, którym Twoje poniżenie, rozpacz i ból sprawią olbrzymią przyjemność. Na nie oddawanie ciosów mogą pozwolić sobie tylko ci, którzy mają starszego brata/siostrę, grupę wiernych kolegów, albo wrodzone talenty dyplomatyczne (czyli umiejętne podlizywanie silniejszym). Wrażliwy, uczciwy chłopak bez tych „pomocy”, MUSI oddać cios, jeśli nie chce stać się obiektem prześladowań.

Jeśli wystawisz swój telefon i portfel, to ktoś na pewno go ukradnie. Jeśli oddasz swoją godność bez walki, znajdą się tacy co chętnie ją wezmą. Jednak nie chodzi tu o o obronę godności, a o to by nie stać się ofiarą, która u wszystkich budzi instynkt drapieżcy. Tak się nie da funkcjonować, pracować, normalnie żyć. Te kwestie powinny być na bieżąco załatwiane – pobicie agresora (albo chociaż przegrana bójka, to też jest szanowane) powinno być zwykłym elementem naszego życia, dokładnie takim jak nauka w szkole, mycie zębów i piękne kwiatki dla ukochanej dziewczyny.

W wyniku osłabienia prestiżu w grupie zdarzają się ciężkie pobicia, kalectwo, czasem samobójstwo z rozpaczy, a na pewno życie w nienaturalnym lęku, zerowa samoocena i pojawiające się szybko choroby i obniżenie standardu życia. Człowiek który raz nie oddał ciosu, czy nie ukarał uderzeniem w twarz szydercy za jego podłe słowa, będzie płacił za swój brak reakcji latami nieprawdopodobnych lęków, poczucia słabości – i te wszystkie uczucia, najprawdopodobniej nie opuszczą go aż do śmierci. Mało tego – te wszystkie uczucia (poniżenie, nienawiść do siebie za tchórzostwo i lęk) czasem po latach eksplodują doprowadzając do tragedii, albo sączą się latami zatruwając Twoje dzieci, żonę, niszcząc Twoje życie i rodzinę.

Przeszedłem drogę od paranoicznego lęku przed bójką na pięści (uciekałem), poprzez zostanie „osiedlowym lamusem” i wieloletni strach przed „dresiarzami, aż po nieludzki ból psychiczny który kazał mi trenować uderzenia, i wreszcie staczać walki na pięści z agresorami (dużo ich nie było, ale informacja poszła w świat), pewnymi swego „sukcesu”. Nigdy takiej walki nie przegrałem, z racji znacznie większej determinacji, lepszego wyszkolenia i nastawieniu psychiki do „pójścia na całość”. Od tamtej pory dręczenie się skończyło, a zamach na swoją godność i zdrowie karałem – bywało – ciężkim pobiciem. I już nikt nie miał ochoty mnie źle traktować, a nawet zaczęto mnie lubić, szanować. Swoje umiejętności używałem wyłącznie w akcie obrony – nigdy w życiu nikogo nie napadłem, ze względu na wrodzoną życzliwość do ludzi i łagodność charakteru, które to cechy otoczenie chętnie wykorzystuje. W moim przypadku – do czasu.

Efektem tych przejść w młodości, było uszkodzenie zdrowia i wieloletnia choroba która trwa do dziś – ale poczucie godności odzyskałem, odebrałem w niekiedy brutalny sposób. Trwający latami strach, zawsze coś zniszczy w organiźmie, życiu i psychice człowieka. Wszystkie swoje (smutne i bolesne) doświadczenia oraz wiedzę, zamieszczam w tym prawie dwu i pół godzinnym coachingu. Nie musisz przeżyć tyle co ja, możesz załatwić te sprawy szybko i skutecznie, oraz zająć się tym co naprawdę Cię interesuje.

Dwie i pół godziny słuchania kogoś, kto rozumie wszystkie aspekty tej jakże przykrej lekcji życia, albo lata bólu który nie każdy zniesie. A jeśli zniesie jak ja, zapłaci za to zdrowiem, oraz będzie się to ciągnąć za nim do końca jego dni. Tego o czym mówię w nagraniu, nie nauczy Cię ktoś kto od dzieciństwa był twardy i silny. Tych spraw musi nauczyć Cię ktoś, kto był ofiarą i stał się triumfatorem, przekroczył swoje obawy, lęki i ograniczenia psychofizyczne. Wybór jest prosty – albo uczyć się latami na własnej skórze, albo poświęcić dwie i pół godziny na słuchanie tego, co mam Ci do powiedzenia.