Kłam Paniom rano, w południe i wieczorem

couple-love-bedroom-kissing[1]

Szczerość którą tak pragną widzieć w Tobie kobiety, jest czymś, co zrujnuje każdą relację. Tu już nie chodzi o mówienie czy naprawdę jest gruba, albo co sądzisz o jej mamusi, ale o zasadę; szczerość nie popłaca w kontaktach z innymi ludźmi, tylko z sobą samym i ewentualnie Bogiem.

 

Szczerości nie wybaczy Ci nikt

 

Ludzie są w stanie wybaczyć Ci niemal wszystko, tylko nie szczerość. Wiele lat minęło, nim zdołałem to zrozumieć; wierze w szczerość zawdzięczam stracone przyjaźnie, niezmierzone zastępy wrogów, straty finansowe i liczne siniaki od życia. Nie jest to trudna do zrozumienia rzecz, ale ponieważ oficjalnie promuje się szczerość i prawdę, trudno uwierzyć że to nieprawda. Wiarę w szczerość warto odrzucić, podobnie jak zrobiliśmy to ze świętym Mikołajem.

 

Prawdę może powiedzieć trener bokserowi przed walką – bo ten może poprawić i wyeliminować błędy. Jednak zwykły człowiek nie chce pracować nad sobą, zmieniać swoich reakcji emocjonalnych, bo wtedy musiałby przyznać że jest niedoskonały, a tego się panicznie boi i wstydzi, więc powiedzenie prawdy wzbudzi w nim nienawiść do Ciebie. Myślisz że uzna Cię za wspaniałego gościa, a on Cię przy pierwszej lepszej okazji zniszczy, zmiażdży jak robaka. Myślisz że masz przyjaciela, a tak naprawdę zaciekłego wroga, który tylko czeka na okazję, by wyżyć się na Tobie. Prawda to rarytas, który przyjmie bardzo mało ludzi – a także trzeba ją umieć odpowiednio podać, najlepiej na pozłacanej tacy, podlaną sosem życzliwości i pochlebstwa.

 

Głupi a nie szczery

 

Czasem trzeba ją zdecydowanie ukryć – kiedyś powiedziałem pewnemu miłemu facetowi, że zjadł ciasto które było przed chwilą na ziemi. Myślałem odruchowo że jestem dobry, że go ostrzegam, informuję. Oczekiwałem oklasków, fanfar i sztandarów chwały za swą uczciwość… ale dostałem tylko nienawistne spojrzenie, i bardzo słusznie. Powiedziałem prawdę? Tak. Upokorzyłem tego człowieka? Oczywiście. Byłem dobry? Nie, byłem głupi. Zdaniem wielu nadal jestem, co jest bardzo prawdopodobne. Zjadł brudy z dywanu? No i co z tego? Ludzie jeszcze gorsze rzeczy jedzą, trawią i żyją. Mogłem powiedzieć przed konsumpcją, ale nigdy po niej.

 

Ludzie kłamią nawykowo, a osoba waląca prawdę między oczy nie jest wcale szanowana, jak twierdzą psycholożki na łamach modnych, kobiecych czasopism, tylko znienawidzona i pogardzana. Najczęściej jest też tak, że gdy wielbiciel prawdy usłyszy ją w swoim kierunku, śmiertelnie się obrazi. Mówić prawdę to my, ale nie nam.

 

Gra kobiet

 

Zaproszenie do seksu jest najczęściej grą pozorów, zabawnych kłamstw i niedomówień. To kobieca gra, w której ktoś nie znający jej zasad przegra z kretesem. Panie zdolności do gry w nią, wysysają z mlekiem matki. Gdy zapraszasz dziewczynę na kolację ze śniadaniem, może wyjść z tego co najwyżej kolacja – jeśli niesiony na skrzydłach pożądania, zdradzisz się z nim litościwie – prosząco spoglądając na kobietę. Jest to znak rozpoznawczy desperatów niezależnie od koloru skóry, języka i miejsca zamieszkania. Psie oczka i głupiutki uśmieszek, czasem ślina w kącikach ust i nerwowo wyginane palce u dłoni, bądź nawet obgryzane paznokcie – klasyczny przykład faceta, który nie rozumie sytuacji w której się znalazł. A skoro nie rozumie, jest słaby, ma kiepską genetykę, nie przetrwa w ciężkich sytuacjach gdzie trzeba szybko umieć się odnaleźć. Kobieta z dzieckiem w takich sytuacjach ginęła – dlatego nie chcą z takimi facetami mieć miłości, i trudno im się dziwić. Siła zapewniała przez miliony lat przetrwanie, więc natura skojarzyła ją z podnieceniem seksualnym i namiętnością u kobiety. Słabość skojarzono natomiast z uczuciami obrzydzenia, pogardy i współczucia. Tylko to możesz uzyskać, słuchając „dobrych” rad cioci, babci i mamusi.

 

Panie instynktownie czują, że ktoś kto nie zrobi wszystkiego dla seksu, oraz bawi się grą do niego prowadzącą jest silny – a siła jest seksowna. Kto się prosi, jest słaby i pewnie ma mało seksu; czyli inne go nie chcą. A skoro inne nie chcą, to widocznie coś z nim jest nie tak, a w razie związku z nim, koleżanki nie będą jej zazdrościły. No i pozamiatane. A nieszczęśnik bluzga na te głupie ku…, które go zignorowały. Tymczasem to nie kobieta Cię olała przyjacielu, a jej podświadomość, siedlisko uczuć i emocji, którą to maszynerię opisuję w swojej książce „Stosunkowo dobry”. I wcale nie była głupia – chce przetrwać, podobnie jak i Ty. Ty chcesz zgrabnej talii, a ona silnego faceta – a skoro jesteś słaby, nie dostaniesz kopulacji, międzynarodowej, odwiecznej waluty Pań do kupowania sobie dostatku, bezpieczeństwa i pozycji społecznej. To zła wiadomość, ale jest i dobra – możesz nauczyć się być silnym, zmienić swoje reakcje emocjonalne, stać pożądanym. To jest jak najbardziej możliwe – i gdy się dokona, uściskasz mnie w ekstazie a ja szybko ucieknę, gdyż za dwadzieścia lat, zamknięty w kawalerce, związany dożywotnim kredytem mieszkaniowym z wiecznie zapłakaną, wrzeszczącą, nieszczęśliwą modelką XXL będziesz chciał mnie zamordować. Dlatego zawsze pytam braci samców, czy naprawdę chcą być pożądani i mieć kobiety na skinienie palca? Czy zdają sobie sprawę z konsekwencji? Nie, nie zdają. Dla nich codzienny seks z inną partnerką, to pełnia szczęścia. Ja tak żyłem dwa lata, a zamiast szczęścia było jedynie coraz większe, gorączkowe pragnienie które wysysało wszelki spokój, energię i niemożliwy do odzyskania czas. Nic z tego, pożądanie miesza im w rozumie – ale żeby to zrozumieć, trzeba spróbować. Więc próbuj, skocz w pachnącą rybą głębinę, ale bacz byś zdołał uciec z wiru.

 

Kobiety kochają grę

 

Kobiety kochają grę, uczucie niepewności – a także świadomość bycia w zabawny sposób okłamywaną. Im głośniej kobieta domaga się prawdy i szczerości, tym bardziej chce ukryć swe prawdziwe pragnienia pod halką normalnej, szanującej się kobiety. Dlatego zawsze powtarzam moim czytelnikom – nigdy, przenigdy nie mówcie że chcecie seksu. To się wie samo przez się – ale budzi dreszczyk niepewności u kobiety. A może naprawdę nie chce? Może staro wyglądam, brzydko pachnę, mam jakąś skazę? Może nie potrafię „zakręcić” facetem? Te myśli boleśnie kłują kobiece ego, więc ona delikatnie prze ku zbliżeniu, chcąc uwolnić się od ciężkiego brzemienia niepewności. Jednak gdy zbyt szybko chwycisz haczyk, zamiast pysznego robaka pójdziesz prosto na patelnię – dlatego nawet gdy już jesteś w swej zdobyczy, przysięgaj że nie chcesz seksu. Zabawne, prawda? I skuteczne, chociaż każda „szanująca się” kobieta wrzaśnie, że z nią to nie zadziała, bo tylko puszczalskie na takie numery się nabierają. No a co ma powiedzieć? Gra rolę, która chroni ją od łatki łatwej i pustej, i daje poczucie bycia kimś lepszym. Dlatego nie słowa Pań się liczą, a czyny – a te mówią dziwnym trafem zawsze co innego, niż słowa.

 

Nauczyłem się tego, gdy moja dziewczyna chcąc mnie ukarać, poczekała do tych rozkosznych skurczów… by mnie z siebie zrzucić dwie sekundy przed kumulacją. Wtedy jeszcze nie wiedziałem o co chodzi, więc zachowałem się jak „prawdziwy, czuły facet”: uwierzyłem w bajkę o migrenie, oraz odwiozłem ją do domu. Później dziwiłem się, dlaczego mnie ignoruje oraz ma stosunek lekceważący – bo słabi faceci są nocnikami, niczym więcej. Czy można szanować nocnik? Można, jeśli jest ze złota, a ja byłem tylko zwykłym, plastikowym. Mój los został przesądzony, chociaż wtedy jeszcze nie miałem tego świadomości.

 

Bezwzględność jest sexy, słabość budzi pogardę

 

Ale analizowałem, zagłębiałem się w sytuację, aż zrozumiałem. Następny numer wywinęła mi kolejna dziewczyna, będąc bardzo agresywną chwilę przed wejściem – a wejść bardzo chciałem, rozjuszony niemiłosiernie dłużącą się grą wstępną. Opieprzyła mnie będąc pewną, że skoro pragnę jej ciała, przemilczę – a ja w miły sposób poprosiłem ją o wyjście z mojego mieszkania. Nie mogła w to uwierzyć, był płacz, obwinianie mnie… kilka takich akcji upewniło mnie, że nigdy na nich nie straciłem. Świadomość że do dziś jestem dla tych kobiet fajnym, czułym(!) gościem, przyjemnie mnie łechce – no cóż, same mi to piszą. To działa. I gdyby mi ktoś to pisał czy mówił dziesięć lat temu, nie uwierzyłbym, uznałbym go za pustego, płytkiego kolesia który nie zna życia. Musiałem sam się kilkadziesiąt razy pomylić, przegrać – żeby zrozumieć.

 

Kluczem do radosnej penetracji kobiecej duszy, jest stworzenie sprzyjającej miłości atmosfery. Służy temu lekkostrawna kolacja, świece, delikatna lecz rytmiczna muzyka.

 

Atmosfera kluczem do sukcesu

 

W grzesznej młodości, beztroskim czasie hulanek gdzie przez ponad dwa lata oddawałem się hedonistycznej filozofii życia, wielokrotne przerabiałem takie sytuacje. Dopiero kilka lat później czytałem o tych zasadach w książkach podrywaczy – w wielu sytuacjach byłem tzw. „naturalem”, czyli kimś kto intuicyjnie uświadomił sobie pewne elementy gry męsko damskiej. Nie wszystkie, ale wystarczająco by mieć co opowiadać wnukom. Ogólnie mam małą inteligencję, jestem z natury głupkowaty. Niemniej jeśli chodzi o naturę ludzką, umiem dodawać, odejmować, a także mnożyć i dzielić. Startowałem z pozycji człowieka, który święcie wierzył że kobieta się nie wypróżnia; bo czy anioł utkany z poezji i tęczy pięknych słów, może kalać się plebejską defekacją? Idealizowanie kobiet sprowadziło na mnie wielkie cierpienia, więc miałem dwa wyjścia: popełnić samobójstwo by uciec od nieludzkiego cierpienia, albo zrozumieć jego przyczynę. Ze strachu przed bólem i nicością, wybrałem drugie wyjście – i dobrze wybrałem.

 

Przypomniała mi się taka sytuacja, jedna z wielu, wszakże był czas, że codziennie przytulałem się z inną Panią: zjedliśmy dobrą czekoladę, gdyż kobiety kochają podnoszący stale obniżony nastrój cukier. Poziom glukozy zawyżony cukrem szybko spada, więc cel (i candidię, co zrozumiałem o wiele później) trzeba karmić czekoladą co kilka minut. Z posiłku zrezygnowałem, obawiając się wzdęcia które potrafi bezwzględnie zdusić każde pragnienie bliskości. Nie ma dla mnie nic straszniejszego, niż burczenie i rozrywający ból rozsadzanego gazowym purchlem jelita, kiedy moje trzewia gwałtownie to podnoszą się, to opadają w akompaniamencie sapania, jęków i wzdychania.

 

Pan Bestia

 

Wiadomo że w czasie spełnienia, rozluźniają się mięśnie – a zwłaszcza te, trzymające Pana Bestię na uwięzi. I gdy ja się zbliżam do mety, nagle pojawia się On, pragnąc zepsuć me lubieżne plany i wkraść się w istniejący bukiet zapachowy – czekam więc cierpliwie, zaciskając wszystkie mięśnie miejsca Gdzie Nie Zagląda Słońce – znikł, podły. Wchodzę do akcji, temparatura i ciśnienie niebezpiecznie wzrasta… Znowu płynę szybką żabką pod wodą, ale gdy już się szykuję do wynurzenia, złapania cudownego oddechu ulgi, On wraca. I tak wielokrotnie walczymy ze sobą, siłujemy; raz wygrywałem ja, raz On, czego miło nie wspominam. Ważne by pamiętać, i to zawsze powtarzam swym uczniom – nawet gdy miłe chwile przerwie grzmot i bezlitośnie wdzierający się w nos ostry zapaszek, obracajmy to w kłamstwo i żart. Raz powiedziałem pewnej Pani, że jest tak seksowna że miałem orgazm jelitowy, który tak właśnie się objawia. Śmiała się i powiedziała, że następnym razem ubierze się jak zakonnica. Następnym razem… gdyby nie żart i świńskie kłamstewka, nie byłoby żadnego następnego razu. Ale był.

 

Przyjemna muzyka i mrok w kawalerce skłonił mnie, bym zaprosił Panią do powolnego tańca. Wszyscy wiedzieliśmy że pragnę w nią wejść, ale gdy chcesz coś kupić musisz grymasić, udawać niezadowolenie i brak pragnienia… to zmniejsza cenę, pozytywnie nastraja sprzedającego. Gdy ten ujrzy Twą żądzę, będzie dyktował warunki – a to my mamy je stawiać, a nie posiadaczka pełnych bioder i piersi.

 

Zapach jest najważniejszy. I Polska, oczywiście.

 

Zapach. Zapach jest najważniejszy. Bezustannie powtarzam to mym uczniom. Hojnie potraktowane wodą z mydłem ciało, dobry perfum, zęby wyszczotkowane a w jamie ustnej ma tańczyć zawsze cukierek. Tańczymy powoli, przesuwając się po dywanie. Nigdy nie pozwól ciasnotce, by była w butach – ma być bez obuwia, by doświadczać większej ilości bodźców od otoczenia, co zwiększy jej chęć na zwiększenie ich ilości. Ślicznotka nie chce ze mną seksu, więc mówię jej mniej więcej coś w tym stylu: „Ale wiesz że nie zaciągniesz mnie do łóżka? Nie jestem jednym z tych pustych kolesi, co się nie szanują” – szepczę to delikatnie obok ucha, po czym delikatnie przygryzam płatek jej ucha. Ona się śmieje, ja też – jest to śmiech serdeczny. Mówię że jutro z rana idę do seminarium, by do końca życia w celibacie modlić się za wszystkie nieszczęśliwe kobiety, które mogły mieć wspaniały seks, a zrezygnowały pod wpływem gadania starych bab, zazdroszczących im wolności i młodości.

Później opowiadam o motylkach i Panu Bogu, który cieszy się gdy kobieta i mężczyzna złączą się w jedność. Ona chichocze że i tak nie zaciągnę jej do łóżka, a ja się oburzam… bo zbyt bardzo szanuję jej duszę, a bzykam się tylko z atrakcyjnymi laskami… to boli, co wyraźnie czuję w zmianie rytmu jej ciała, oddechu. Jej ciało się spina, gdy gorączkowo myśli – bzyka atrakcyjne, a mnie nie chce… on na pewno gra! Jest podły! A może faktycznie nie jestem atrakcyjna? Muszę się przekonać!

 

Czyli mówię że nie chcę seksu, a jednocześnie tworzę na niego popyt. Sprawiam swoim zachowaniem, że piękna Pani wyłącza hamulce a uruchamia ciekawość. Mówiąc wprost – plotę absolutne androny, ale atmosfera jest taka że śmieszą, budzą ciekawość. Atmosfera jest tak istotna, że nawet jąkała wyda się zabawny, szarmancki i romantyczny. Gdy wspominam to teraz, spokojny – dziwię się że zawsze mi się udawało. Doprowadzałem jednak tylko do takich spotkań, że szanse na porażkę były niewielkie. No ale to temat który wielokrotnie opisywałem; magia internetu.

 

Trzy punkty G miłosnego sukcesu

 

  1. Nigdy nie mów czego chcesz, bo od milionów lat Panie doskonale o tym wiedzą. Kłam rano, w południe i wieczorem.

 

  1. Atmosfera jest najważniejsza, pilnuj jak oka w głowie szczegółów.

 

  1. Uruchom wyobraźnię jak przy dzieciach, wymyślaj, kreuj i zmyślaj – kobiety emocjonalnie są dziećmi, uwielbiają mieć to, czego im się zabrania.

 

 

www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!

——————–

Zapraszam do kupna moich e książek „Stosunkowo dobry”, oraz „Wyprawa po samcze runo” w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl

 

17 thoughts on “Kłam Paniom rano, w południe i wieczorem

    1. Nie zawsze codziennie, ale najczęściej jedno spotkanie na dwa, trzy dni. Były i dwa spotkania w jeden dzień. Ciebie to „śmieszy”, bo nie wiesz jak bardzo jest to proste.

        1. Muszę przyznać, że podobnie jak Ty robiłem na początku wszystko naturalnie rozpoznając te gry intuicyjnie.

          A kiedy znalazłem książkę o tym jak to powinno się robić z wyuocznego podręcznika, z definicji – ożeniłem się :)

          Miło wspominam te przygody, ale nie są to raczej historie, które będę mógł opowiadać wnukom.

          Opisujesz na prawdę delikatnie i mówisz o namiętności, ale jeśli mówisz prawdę oboje wiemy, że nie do końca tego kobiety pragną.

          Brakuje mi tutaj zakończenia tych miłosnych uniesień. Słe musisz również pokazać na etapie „w niej”, o co wielu facetów już instynktownie nie potrafi zadbać.

  1. Przypomina mi się Al Bundy.
    „Kłam, kiedy żona wstaje, kłam, kiedy boli cię brzuch, kłam, kiedy ona udaje, kłam, sprzedawaj buty i kłam.” :)

  2. Jeżeli kobiety są jak dzieci to czemu nas obrażają synonimami dziecka? Jeżeli chcą tego czego nie mogą mieć to w jaki sposób mogą kochać będąc w związku? Jeżeli wiemy jakie są to w jaki sposób możemy je szanować? Czy to nie jest tak, że one swoje wady przerzucają na nas by poczuć się lepszymi? Smutna pani usycha, a czym lepiej poprawić sobie nastrój jak nie odrzuceniem stada napalonych szczerych, którzy chcą jej, randek, miłości i seksu z nią?

  3. Kolejny temat z innej beczki trochę. Mam moralniaka. Moja przyjaciółka przyjęła oświadczyny od mojego bardzo dobrego kumpla. Po nich powiedziała mi, że miłością jej życia jest kto inny, chłopak z tego samego miasta. Mówić o tym mojemu dobremu kumplowi czy pozwolić żeby rzeczy działy się same? Nie chce, żeby potem przez pół życia miał tylko wypominki, za całe zło tego świata bo Przyjaciółka czuje sie nie spełniona na maxa w związku małżeńskim razem z nim. Choć jeśli powiem o tym bardzo dobremu kumplowi będę nie lojalny wobec Przyjaciółki.

  4. Gdzie jesteś Estera? Czyś już zbiegła do Izraela?

    Estera…ja tak tęsknię…za Twoimi pejsami…pokaż się czasem i popisz trochę z Twoimi kolegami.

  5. Witam Marek. Serdeczne gratulacje nowej, eleganckiej stronki. Rozwijasz się co mnie cieszy i oby tak dalej, to zdetronizujemy ten chory system. Teraz trzeba się zabrać za solidny rozwój forum.

  6. No i jak zwykle świetny tekst. Przy okazji gratuluję nowej stronki, bardzo ładna grafika, czuć powiew nowoczesności, widać że się rozwijasz :)

Dodaj komentarz